Draw it

Archive for November, 2016

Aside

Oh, (wo)Man!

Ja chyba też nigdy nie namaluję autoportretu. Ale Dzienniki piszę. A on, choć ich nie tworzył, razu pewnego w związku z jego nieistniejącym-autoportretem wyraził się w ten oto sposób:

„Nigdy nie namalowałem autoportretu. Jestem o wiele mniej zainteresowany mną samym jako podmiotem obrazu, niż innymi ludźmi, w szczególności kobietami…. Nic we mnie szczególnego. Jestem malarzem, który wymalowuje dzień za dniem od ranka do nocy… Ktokolwiek chce dowiedzieć się czegoś o mnie, winien dokładnie przyjrzeć się moim obrazom.”

No to się przyjrzyjmy. Wynika z nich jedno. KOBIETA. Klimta oczarowanie płcią piękną dało wyraz w płodności nie tylko na płótnie ale w życiu samym: dorobił się otóż bagatela 14 potomków.

Dama z wachlarzem to kolejny wariant owej fascynacji i też kolejny okres twórczości malarza – okres późny. Mimo, że w ostatnich latach Klimt nie przerzucił się na inny podmiot (na co tu się przerzucić?!), to styl malarski uległ poważnym zmianom. I tak, jak przedtem nie szczędził płatków złota i srebra, oraz bujnej ornamentyki, teraz zaczął używać subtelnych kolorów, jak lila, koral, łosoś czy żółty. Dzisiejszy obraz nie tylko rozlał się żółcią na płótnie, ale też jest etykietowany nazwą ‘japonizm’ – jak widać po azjatyckiej ornamentacji w tle i po garderobie panny w stylu kimono z motywem chińskiego smoka. I co biograf Klimta, Frank Whitford, nazwał ‘tyranią dekoracji’ w opisie najcenniejszego obrazu malarza „Portrait of Adele Bloch-Bauer I” (notabene, obrazu o dość tragicznej historii, odwołuję do filmu Woman in Gold 2015), to można zauważyć też i tu: malarz oddaje praktycznie każdą przestrzeń płótna ornamentyce, a tylko trochę jej pozostawia dla dłoni i górnej części ciała kobiety.

A teraz, jakby to ujął Monty Python,  „będzie z całkiem innej beczki” : gdzieś między elektronicznymi kartkami wyczytałam pewną ciekawostkę, po której Klimt, jeśli do tej pory nie był moim idolem, stał się  nim definitywnie: W związku z tym iż był  admiratorem dramatycznego efektu światła stosowanego przez niejakiego Hansa Makarta, historycznego malarza wiedeńskiego  ‘Ery Ringstrasse’ (1857-1914) i że szczęśliwie żył w jego czasach, jako student Wiedeńskiej Akademii , ponoć przekupił on jednego ze sług Makarta, by wpuścił go do studia malarza coby Klimt mógł przestudiować jego dzieła w trakcie powstawania;) Dlatego też gdybym to ja żyła w czasach Caravaggia…………………………..

***

I reckon I will never paint a self-portrait either. Though I do write Diaries. And he, though never created one, in one rare writing – “Commentary on a non-existent self-portrait”, he would admit:

“I have never painted a self-portrait. I am less interested in myself as a subject for a painting than I am in other people, above all women… There is nothing special about me. I am a painter who paints day after day from morning to night… Who ever wants to know something about me… ought to look carefully at my pictures.”

So let’s have a close look. There’s only one conclusion coming up: WOMAN. Klimt’s enchantment with women revealed itself very fertile not only on canvas, but in life itself: he succeeded in conceiving a trifle of 14 progenies.

Lady with Fan is yet another version of this fascination and simultaneously another artistic period in the painter’s life – the so-called late period.

Despite Klimt did not switch to a different subject during his final years (Hence, what finer could it be to switch to?!), his style did undergo significant changes. And so, whereas earlier he would do away with the use of gold and silver leaf, and abundant ornamentation, now he began using subtle mixtures of color, such as lilac, coral, salmon and yellow.  The painting of today is indeed a one big splash of yellow, but is additionally tagged as “Japanism” – as show Asiatic ornamentation in the background and the model’s dress in the style of a kimono imprinted with motives of a Chinese dragon. What his biographer, Frank Whitford, called “the most elaborate example of the tyranny of the decorative” when describing Klimt’s most precious masterpiece “Portrait of Adele Bloch-Bauer I” (btw., a painting of a rather tragic history, see the movie Woman in Gold 2015), is visible also in this painting: the painter gives over almost every space on the canvas to ornament, and leaves only its bit to the woman’s hands and upper body.

And now, how to put it… maybe citing Monty Python, „for something completely different”: somewhere among electronic pages I’ve read a curiosity, which made of Klimt a figure to look up to with total admiration (as if he wasn’t it before…): Since Klimt was a huge admirer of a dramatic effect of light employed by Hans Makart, a famous Viennese historical painter of the ‘Ringstrasse Era’ (1857-1914), and was lucky enough to live in his times, still as a student of Vienna Academy, Klimt allegedly bribed one of Makart’s servants to let him into the painter’s studio so that Klimt might study the works in progress;) …if only I lived in Caravaggio’s times…………………………..