Draw it

“Mmm, would you like to take a Walk?”

Zaczął od Śmierci. Skończył na Miłości. Śmierć – taki bowiem tytuł nosiło pierwsze dzieło Marca Chagalla, którym  ze swego Vitebska utorował sobie drogę do Petersburga, następnie do Paryża, by w 1941 uciec do Nowego Jorku. Wszystkie te miejsca mają swe odzwierciedlenie w jego obrazach: widoki Paryża przeplatają się z rosyjskim pejzażem, a w szczególności z chasydzkim światem z lat dzieciństwa.  Bo Chagall w swojej twórczości wracał do dziecięcej sielanki, biednego ale zawsze Domu. Tę sielankę, obok bogatej symboliki, wymalowywał przede wszystkim kolorami. I choć po roku  1950 odszedł od geometrycznej formy kubizmu, w jego obrazach nadal królował kolor. Poprzez kolor odbierał i odczuwał świat, i to kolor utożsamiał z uczuciem miłości: W naszym życiu, jak na malarskiej palecie, jest tylko jeden kolor wskazujący prawdziwe znaczenie życia i sztuki.  Kolor miłości.

Banały na bok. Chagall zaiste związał swe życie i twórczość z miłością. Bellę, swą pierwszą żonę, kochał mocno – 29 lat wspólnego życia; kochał do końca a i bez końca, wymalowując to uczucie także po jej śmierci w 1944 w serii na poły autobiograficznych obrazów utrzymanych w duchu magicznego realizmu, gdzie realistyczny element szczęśliwej pary przedstawiony jest surrealistycznie: zakochani, z lekka zresztą zdeformowani (jakby byli ‘ładni’ to też takimi bym ich zrobiła w mej reprodukcji:) unoszą się nad groteskowo wykrzywionym miastem. Perspektywę i proporcje zalewają ‘dosłownie’ intensywne barwy, tworząc tym samym atmosferę magii, bajki, mitu, wreszcie marzenia sennego (ta, ta, jakby się uprzeć Freud’a też tu znajdziemy). W takiej właśnie konwencji utrzymany jest:

Spacer 1917

To jest ta sama ‘mrucząca’ konwencja, w której Ella wyśpiewuje do Louis’a: Kochanie, nie wybrałbyś się ze mną na Spacer? Nic ponad uczucie szczęśliwości i beztroski się nie liczy, czas się zatrzymuje – nie ma tykających zegarów, jest za to konik, drzewko, domek, a w nim okienka; kocyk (jest nawet winko!) i ptaszek [no, tym razem oszczędził nam pan Chagall koguta*]. Bella – dar z nieba, przy ziemi trzyma tylko ręka Marc’a. Z okien wyziera bieda żydowskiego Vitebska, ale całą tę nostalgię koloruje Chagall na zielono, idealizując wspomnienia i sprowadzając je do rangi baśni. Zaiste jest to celebracja szczerej i prostej miłości – ona zapewne jak „sztuka [jak twierdził sam artysta] była mu potrzebna jak jedzenie” –  i za to Chagallowi należy się ukłon.

Więc, Nat, jak Bozia i panowie listonosze dadzą Tobie zawiesić ów ‘Spacer’ na ścianie, zapomnij na chwilę o nie-do-końca ‘bożym świecie’, przenieś się w bajkę i zanuć z Ellą: Mmm, would you like to take a Walk…?

* Symbolism w dziełach Chagall’a:

Drzewko: życie w swej istocie
Kieliszek (w domyśle ‘Winko’) – czyżby emocjonalna obfitość, błogie upojenie (patrz: Podwójny portret z kieliszkiem wina 1918)
Kogucik: Płodność, często malowana w połączeniu z postaciami kochanków
Konik: Wolność
Krówka: życie par excellence – kraina mlekiem i miodem płynąca
Okienka: Chagalla uwielbienie Wolności
Sceny cyrkowe: Harmonia między człowiekiem a zwierzętami, co inspiruje człowieka do aktu  Tworzenia
Vitebskie domki: nostalgia za domem – w domyśle – biedną dzielnicą żydowską, w której dorastał

***

Started from the Death, finished on Love. For the Death was the title of a masterpiece which paved Chagall the way to Petersburg, then to Paris, to then flee to New York in 1944. All these places are hence reflected in his works: Paris views mingle with Russian landscape, the Hassidic World of his childhood in particular. It was, indeed, his paradise youth, his poverty-stricken yet always Home, which Chagall would always go back to in his artistic activity. He would draw upon this paradise lost, and its rich symbology especially by means of colors. And though after 1950 he turned away from geometrical form characteristic of Cubism, it was the color to still reign over his art. Through color did he perceive and feel the world, with the color did he identify the feeling of love: In our life there is a single color, as on an artist’s palette, which provides the meaning of life and art. It is the color of love.

Apart from cliché though. Chagall really bound his life and artistic work with love, as he had loved his first wife, Bella, strong enough for 29 years of their marriage; he did love her till the end, and yet without an end, as he continued to draw on this feeling even after her death in 1944 in a series of semi-autobiographical portrayals maintained in a spirit of magical realism, where realistic element of a happy couple is being shown surrealistically: the lovers – deformed ‘a li’l bit’ (had they been good-looking within the original they would have definitely be so at my reproduction:) flow over grotesquely distorted city. The perspective and proportions drown under the colors’ intensity which gives the painting  an atmosphere of magic, fable, myth, lastly daydreaming („That’s right, Freud IS THERE!” to bring up my favorite academic quotation) This is exactly what makes up for a specific convention of:

The Walk 1917

And this is the same ‘mumbling’ convention, in which Ella murmurs to Louis: Mmm, would you like to take a Walk? Nothing but the feeling of pure joy and carefreeness, the time stops – no ticking of the clocks is audible, instead, there is but a horsy, a tree-e, a housy with some window-y; there is a cozy rug-gy (and even a win-y!), as well as a birdy [yet with no cock-y* – this time Mr. Chagall spared us one]. Bella – a gift from heaven, is connected to earth only by Marc’s hand. Poverty of the Jewish Vitebsk leaps from the windows, yet this nostalgia is colored green, showing us the artist’s idealized memory of childhood in fable terms. In truth, this is Chagall’s sincere celebration of love. As love was, apparently, as the artist himself admitted, something like „the art which he needed for living like one needs food” – and this is why Chagall merits a bow.

So, Nataly, should God and dear postmen let you have that ‘Walk’ hanged on your wall, forget about this not-at-all-divine (and-neither-comic) world of ours, feel the magic, and hum with Ella: Mmm, would you like to take a Walk…?

* Symbolism in Chagall’s paintings:

Tree: another life symbol
Wineglass (‘win-y’ presumably :p) – may it mean emotional exuberance, idyllic intoxication (vide: Double Portrait with a Wineglass 1918)
Cock-y: fertility, often painted together with lovers
Horsy: Freedom
Cow-y: life par excellence –  ‘milk & honey’ wonderland
Windowies: Chagall’s Love of Freedom
Scenies of the Circus: Harmony of man and animal, which induces Creativity in man
Housies of Vitebsk: feelings for his homeland, presumably, the poor Jewish district where he grew up

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s